Przejdź do głównej zawartości

PRZYWRÓCIĆ DO PRACY MAGDĘ MALINOWSKĄ!

 Anarchistyczny związek zawodowy ,,Inicjatywa Pracownicza'' oraz rolnicza ,,Agrounia''w"czarny piątek"demonstrowali wspólnie przed Złotymi Tarasami w Warszawie. Domagają się ochrony produktów w marketach, przywrócenia do pracy związkowczyni zwolnionej dyscyplinarnie z magazynu pod Poznaniem.


"Patohandel stop!" - z takimi hasłami działacze IP ustawili się w piątek przed wejściem do Złotych Tarasów od strony ul. Emilii Plater. Dziesięć minut po 12 weszli na ulicę i zablokowali ruch samochodowy. - Protestujemy przeciwko wyzyskowi w wielkich korporacjach. Żądamy przywrócenia do pracy naszej koleżanki, Magdy Malinowskiej. I domagamy się płacenia podatków przez Amazon - mówił Paweł Nowożycki z  anarchistycznego. Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza.

OZZ Inicjatywa Pracownicza oraz AgroUnia świadomie wybrały dzień Black Friday, „święto konsumpcjonizmu”, kiedy sklepy przyciągają tłumy klientów, oferując szereg promocji. Protestujący chcieli przypomnieć o czarnej, często niewidzialnej stronie tego dnia.

Głównym postulatem protestujących było przywrócenie do pracy związkowczyni Magdy Malinowskiej, którą zwolniono dyscyplinarnie z magazynu Amazona po tym, jak próbowała dopilnować postępowania w sprawie śmierci jednego z pracowników.

W swojej sprawie wypowiedziała się też sama Magda Malinowska: Zostałam zwolniona, bo kiedy zmarł mój kolega w zakładzie pracy, chciałam jako społeczna inspektor pracy monitorować tę sytuację.

Kobieta opisała też patologie pracy, obecne w polskich magazynach Amazona:

– Mamy raporty biegłych sądowych. Mamy badania przeprowadzone przez inspekcje pracy, które mówią jasno.Warunki pracy są za ciężkie. Trzykrotnie przekraczające dopuszczalne normy spalania kalorii. Amazon, zamiast poprawić warunki pracy, zwolnił mnie, a innych związkowców represjonuje – dodała anarchistka.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rewolucja obiega cały świat

 W ciągu ostatniego miesiąca w wielu krajach na całym świecie  wybuchają zamieszki, a nowe kraje wchodzą w cykl powstań i starć z władzami, rządami i ich pachołkami z pałami. We Francji trwają starcia między policją a demonstrantami, które wybuchły w stolicy kraju i wielu innych miastach podczas protestów przeciwko polityce oszczędnościowej proponowanej przez administrację Emmanuela Macrona. Po apelu związków zawodowych o dzień demonstracji przeciwko cięciom budżetowym ponad milion pracowników wyszło na ulice w liczbie porównywalnej od czasu zeszłorocznej walki przeciwko reformie systemu emerytalnego. W zeszłym tygodniu w Manili, stolicy Filipin, doszło do starć między protestującymi a policją, gdy tysiące ludzi wyszło na ulice, aby zaprotestować przeciwko jednej z najpoważniejszych afer korupcyjnych w kraju w ostatnich latach. Gniew wywołały skargi dotyczące szeroko zakrojonej korupcji, grabieży gospodarki i łapówek dla polityków w związku z rządowymi projektami infrastruktur...

Wezwanie do akcji solidarnościowych w sprawie Filipa B.

 Podczas gdy anarchiści systemowi organizują już tylko akcje parzenia herbaty dla społeczniaków, Czarna Rewolta wzywa do akcji solidarnościowych z Filipem B .- niesłusznie osadzonym w systemowej katowni, przez pachołków znienawidzonego przez nas państwa. Filip B- zaangażowany antyfaszysta, działalnością uliczną zajmował sie od roku 2014Współpracował m.in z Anarchistyczne Kielce,Antifa Jaworzno Frontem Antykapitalistycznym oraz Naukowy Socjalis.   Tam gdzie pozerzy z Anarchistycznych Kielc bali się włożyc dłoń, on wkładał głowę.Nieustępliwy w walkach ulicznych z neonazistowską zarazą znany i lubiany wrażliwy na systemową niesprawiedliwosć.Współpraca z nim to czysta przyjemność - tak wspominają go, dziś jego przyjaciele, Niestety, jak w wielu podobnych przypadkach, system wyciągnął po niego swoje obślizgłe łapy najpierw, na ponad 2 lata  bez zarzutów, wsadzając do aresztu po czym skazując bestialsko na kolejne 6,5 za czyn którego nie popęłnił.      ...

libki

Przez ostatnie kilka lat przez część środowiska anarchistycznego — zwłaszcza te jego fragmenty, które znajdują się najbliżej akademii, aparatu NGO oraz szeroko pojętych „ekosystemów sprawiedliwości społecznej” liberalnej lewicy — przetacza się osobliwy nurt. Brzmi on mniej więcej tak: „nie żyjemy w czasach rewolucyjnych”. To zdanie zawsze wypowiadane jest z nutą zmęczonej rezygnacji, jakby mówiący był już zbyt wyrafinowany, zbyt obywatelski świata, zbyt straumatyzowany lub zbyt profesjonalny, by nadal wierzyć w dawne zasady. Słyszymy, że anarchiści nie mogą odrzucać elekcjonalizmu, bo byłoby to „dogmatyczne” albo „purytańskie”. Nie możemy podtrzymywać zasadniczego antymilitaryzmu w obliczu imperialnych sojuszy i geopolitycznych szachownic, bo to rzekomo „naiwne”, „uprzywilejowane” albo po prostu „nie tak działa świat”. Nie możemy kwestionować nacjonalizmu, bo najwyraźniej nawet anarchiści muszą uklęknąć przed ołtarzem flag, gdy wybuchnie „właściwa” wojna. A w Aotearoa coraz częściej in...